CONSTRACT LUBAWA - RED DRAGONS PNIEWY 10:1 (5:1). Sto lat na Urodziny dla Tomka Kriezela

Opublikowano:

Constract Lubawa zagrał pierwszy raz we własnej hali po udanym turnieju Main Round Ligi Mistrzów. Zawodnicy Dawida Grubalskiego wyraźnie pokonali Red Dragons Pniewy 10:1.
Opromieniony awansem do Elite Round Ligi Mistrzów Constract Lubawa podejmował Red Dragons Pniewy. Podopieczni Dawida Grubalskiego rozpoczęli maraton trzech domowych spotkań w przeciągu tygodnie. Goście mierzyli się ze swoimi problemami kadrowymi. Brakowało Łukasza Błaszczyka, Adriana Skrzypka czy Yvaaldo Gomesa.
 
Od początku wyraźną przewagę osiągnął Constract, a pierwszą bramkę udał im się zdobyć w czwartej minucie. Świetnie zachował się Mateusz Mrowiec, który minął Huberta Klatkiewicza i silnym strzałem pokonał Marcina Małychę.

Pniewianie szybko odpowiedzieli. Victor Lopez zaryzykował wyjściem na połowę rywali, co skrzętnie wykorzystał Klatkiewicz. Młody reprezentant Polski do lat 19 trafił do pustej bramki wyrównując stan rywalizacji.

To tylko zdenerwowało lubawian, którzy ponownie wyszli na prowadzenie. Rajd prawą stroną boiska wykonał Adriano Lemos. Brazylijczyk niespodziewanie uderzył z ostrego kąta, ale strzał był precyzyjny i ostatecznie znalazł drogę do siatki.

Mecz nieco uspokoił się w kolejnych minutach. Pniewianie co jakiś czas odgryzali się kontrami, jednak posiadanie piłki pozostawało po stronie gospodarzy. W tym okresie świetną okazję do wyrównania miał Mateusz Kostecki, ale najlepszy strzelec Red Dragons uderzył w poprzeczkę. W odpowiedzi lubawianie mieli szansę Pedrinho, jednak jego uderzenie obronił Małycha.
 
Kolejna bramki (i to aż trzy) padły dla Constractu. Najpierw strzał oddał Pedrinho, a dobitkę piętką do bramki skierował Jakub Raszkowski. Po kilku innych okazjach przed przerwą pniewian dobili jeszcze Martin Dosa i Mrowiec. Constract do przerwy prowadził 5:1. Po całkiem ciekawej pierwszej części pierwszej odsłony z biegiem czasu gospodarze zyskiwali coraz większą przewagę.

Druga połowa zaczęła się od kolejnego trafienia Constractu. Z obroną Red Dragons zabawił się Raszkowski i reprezentant Polski zdobył swoją drugą bramkę w meczu.
 
Pniewianie po tym trafieniu mieli swoje okazje (między innymi próba Piotra Błaszyka czy Oliwiera Siudy). Wycofali też bramkarza na dwanaście minut przed końcem spotkania. Kolejne bramki padły jednak dla Constractu. W końcu na listę strzelców wpisał się lider klasyfikacji strzelców Pedrinho. I to dwukrotnie.
 
Pniewianie popełniali kolejne błędy w defensywie, a sami mało oferowali w ataku. Efektem tego były kolejne bramki mistrzów Polski. Pierwszą bramkę w spotkaniu zdobył Tomasz Kriezel, a na minutę przed końcem Raszkowski skompletował hattricka. Constract wygrał 10:1.

Bramki: Mateusz Mrowiec 4, 20, Adriano Lemos 6, Jakub Raszkowski 15, 25, Martin Dosa 19, Pedrinho 31, 34, Tomasz Kriezel 34 - Hubert Klatkiewicz 4

Futsal Ekstraklasa  
foto mz i
Paweł Jakubowski