W hali OSiR w Lubawie zawodnicy Constractu Lubawa rozegrali piętnastą kolejkę bieżącego sezonu FOGO Futsal Ekstraklasy — ostatnią przed przerwą świąteczną. Rywalem gospodarzy była drużyna FC Reiter Toruń, obecnie ósma w tabeli. Torunianie nigdy nie wygrali w Lubawie, ale po ostatnich dobrych występach pojawiały się nadzieje na przełamanie złej passy. Tym bardziej że trener Dawid Grubalski musiał radzić sobie z problemami kadrowymi — kontuzjami, odejściem Denera, a także urazami bramkarzy.
Goście w dwóch poprzednich kolejkach zdobyli cztery punkty, wygrywając we Wrocławiu z Śląskiem i remisując w Świeciu. Zespół Dmytro Kameki coraz lepiej radzi sobie na wyjazdach. Pytanie brzmiało: czy ten progres wystarczy, by zatrzymać faworyzowany Constract?
Już w 2. minucie gospodarze byli bliscy prowadzenia — solowy rajd bramkarza Constractu, Goziego, zakończył się jednak świetną interwencją Kollara. Pierwsze dziesięć minut było dość chaotyczne, choć gospodarze wyraźnie dominowali i oddawali wiele strzałów, głównie jednak niecelnych lub blokowanych, zwłaszcza prób Pedrinho.
W 12. minucie po podaniu Heldera, Pedrinho otworzył wynik meczu. Minutę później Kacper Sendlewski popędził lewą stroną boiska i wyłożył futsalówkę Adriano, który podwyższył na 2:0. W 16. minucie Helder dwukrotnie mógł trafić do siatki, lecz za każdym razem świetnie interweniował Kollar.
Po drugim golu gospodarze całkowicie przejęli kontrolę nad meczem. Jedynym zawodnikiem Torunia, który próbował odpowiedzieć szybkimi kontratakami, był były gracz Constractu — Maciej Jankowski. W 18. minucie Pedrinho ponownie popisał się doskonałą akcją lewą stroną i podwyższył na 3:0.
W końcówce pierwszej połowy Sebastian Grubalski świetnie dograł do Kacpra Sendlewskiego, którego strzał został sparowany, a dobitka Pawła Kaniewskiego z kilku metrów okazała się niecelna. Ostatecznie pierwsza część meczu zakończyła się wynikiem 3:0.
W przerwie na parkiecie pojawili się młodzi zawodnicy klubu Constractu Lubawa i prezentacja poszczególnych grup Szkółki klubowej .Całość uświetniła wizyta Świętego Mikołaja .
Po wznowieniu gry szybką akcję przeprowadził Maciej Jankowski, ale został zatrzymany przez obrońców gospodarzy. W 23. minucie po faulu na Savio żółtą kartkę obejrzał Michałowski. Z rzutu wolnego Helder trafił między nogami bramkarza i zrobiło się 4:0.
Constract podkręcał tempo. W 26. minucie Sendlewski zdobył swojego pierwszego gola, podwyższając na 5:0. Chwilę później na parkiecie pojawili się młodzi zawodnicy gospodarzy — Łukasz Frankiewicz i Szymon Licznerski. Wkrótce Sendlewski znów trafił do siatki, potężnym strzałem z około 10 metrów, ustalając wynik na 6:0.
W 32. minucie goście dwukrotnie byli bliscy zdobycia honorowego trafienia, ale Gozi stanął na wysokości zadania. W końcówce meczu Pedro Pereira, aktywny szczególnie w pierwszej połowie, wreszcie wpisał się na listę strzelców w 36. minucie. Następnie gole zdobyli kolejno: Savio, Pedrinho oraz ponownie Sendlewski po podaniu Pedrinho — 10:0.
Po piątym faulu gości rzut karny przedłużony skutecznie wykonał Szymon Licznerski, ustalając wynik spotkania na 11:0.
Gospodarze mieli trudny początek, ale z czasem weszli na najwyższe obroty i odnieśli zasłużone, efektowne zwycięstwo. W mojej ocenie najlepszymi zawodnikami Constractu byli Pedrinho i Kacper Sendlewski. Ten drugi — biorąc pod uwagę kontuzje w kadrze Błażeja Korczyńskiego — w pełni zasługuje na powołanie do reprezentacji Polski. Warto zwrócić uwagę ,iż na ostatnim meczu w tym roku, dopisali kibice i sala była pełna.(mz)
foto Paweł Jakubowski