W hali we Wrocławiu rozegrano 14. kolejkę FOGO Futsal Ekstraklasy, w której beniaminek – JAXAN Śląsk Wrocław – zmierzył się z czwartym w tabeli Constractem Lubawa. Teoretycznie faworytem byli goście, jednak futsal bywa nieprzewidywalny. Constract w ostatnich spotkaniach ligowych miał problemy ze stabilizacją formy, a dodatkowo brakowało kilku kontuzjowanych zawodników.
Już w 5. minucie gospodarze byli bliscy objęcia prowadzenia – po strzale Krawca piłka trafiła w słupek bramki Roberto Gozi. Goście próbowali odpowiadać, jednak grali niedokładnie, a wrocławianie starali się zaskakiwać rywali kontratakami. Kapitalne uderzenie Dasajewa obronił Roberto Gozi.
Po około 10 minutach Constract zaczął oddawać celniejsze strzały – Pedrinho i Helder testowali bramkarza Śląska, lecz Kamil Izbiański bronił pewnie. W 12. minucie Dasajew ponownie był bliski zdobycia gola po błędzie bramkarza gości. W 14. minucie Gozi wygrał sytuację sam na sam po kontrze gospodarzy, ratując Constract przed utratą bramki.
W 17. minucie Kaniewski miał świetną okazję, lecz nie trafił w dobrze wyłożoną piłkę. W 18. minucie po błędzie defensywy Constractu blisko gola był jeszcze Sendlewski, ale również nie wykorzystał sytuacji.
Gospodarze w pierwszej połowie prezentowali bardzo solidną grę w defensywie i nie pozwolili faworyzowanemu Constractowi na zdobycie bramki. Do przerwy – 0:0, przy słabej postawie gości.
Druga część meczu nie rozpoczęła się dobrze dla Constractu – już po minucie gry mieli na koncie dwa faule. W 24. minucie Adriano był bliski zdobycia bramki ze stałego fragmentu, ale uderzył niecelnie. Chwilę później świetny strzał oddał Sendlewski, jednak Izbiański był wciąż bohaterem gospodarzy.
W 25. minucie piękna indywidualna akcja Savio zakończyła się dokładnym podaniem do Denera, który otworzył wynik – 0:1.
W 27. minucie Sebastian Grubalski obejrzał żółtą kartkę za faul w okolicy 9. metra. Gospodarze wykorzystali stały fragment gry i doprowadzili do remisu 1:1 po bramce Moena. Po chwili Sendlewski i Grubalski oddali bardzo groźne strzały, lecz Izbiański ponownie stanął na wysokości zadania.
W 31. minucie, po słabym fragmencie gry gospodarzy, Sendlewski uderzył z kozła, a Paweł Kaniewski głową skierował piłkę do siatki – 1:2 dla Constractu.
Na 10 minut przed końcem goście wyraźnie dominowali, lecz ich strzały były blokowane przez zawodników Śląska. Pięć minut przed końcem Constract miał już 5 fauli, co mogło utrudnić grę do końcowej syreny. Chwilę później Kaniewski sfaulował przeciwnika, co dało gospodarzom przedłużony rzut karny. Strzelał Lion de Souza (17 bramek w sezonie), lecz trafił w słupek.
W końcówce gospodarze zagrali z lotnym bramkarzem – Artem Ros pełnił funkcję „piątki”. Constract jednak skutecznie się bronił i dowiózł zwycięstwo.
Constract Lubawa pokonał Śląsk Wrocław po bardzo trudnym i wyrównanym spotkaniu. Najlepszym zawodnikiem meczu był, w mojej ocenie, bramkarz gospodarzy – Kamil Izbiański, który wielokrotnie ratował swój zespół przed utratą gola. Goście oddali mnóstwo groźnych strzałów, lecz nadal brakuje im skuteczności – dziś Helder strzelał dużo, ale głównie niecelnie.
Cieszą trzy punkty, ale z samej gry trener Dawid Grubalski z pewnością nie będzie w pełni zadowolony. (mz)
foto Paweł Jakubowski