I kolejka Fogo Futsal Ekstraklasy Ruch Chorzów - Constract Lubawa (1:2) 4:7

Opublikowano:

Za nami inauguracja sezonu 2025/26 w FOGO Futsal Ekstraklasie. Wicemistrzowie Polski – Constract Lubawa – udali się do Chorzowa, by zmierzyć się z beniaminkiem, Ruchem Chorzów, który po latach przerwy powrócił na futsalowe salony. Ruch świetnie radził sobie w I lidze, pewnie awansując, a jego kadrę tworzą wyłącznie polscy zawodnicy. Faworytem meczu pozostawali jednak „Konstruktorzy” i każdy inny wynik niż ich zwycięstwo traktowano by w Lubawie jako porażkę.

Spotkanie rozpoczęło się zgodnie z przewidywaniami – od przewagi przyjezdnych. Już w 7. minucie Adriano otworzył wynik meczu, wykańczając akcję Constractu. Chwilę później groźną kontrę zmarnował Kacper Sendlewski, który zamiast dograć do lepiej ustawionych kolegów, zdecydował się na strzał – jednak piłka minęła bramkę.

Mimo straty gola gospodarze starali się odpowiadać, ale brakowało im skuteczności. Z kolei zawodnicy z Lubawy mogli podwyższyć prowadzenie, lecz świetnie spisywał się bramkarz Ruchu, kilkukrotnie zatrzymując strzały faworyta. W 14. minucie błąd chorzowian wykorzystał Pereira, podwyższając wynik na 0:2.

Ruch nie zamierzał się poddawać – w 15. minucie po stałym fragmencie gry bramkę kontaktową zdobył Łukasz Biel, doprowadzając do stanu 1:2. W końcówce pierwszej połowy lubawianie stworzyli kolejne okazje – bliski gola był m.in. Frankiewicz po podaniu Licznerskiego, ale przestrzelił z kilku metrów. W ostatniej minucie dwa mocne uderzenia oddał jeszcze Pedrinho, król strzelców ubiegłego sezonu, lecz kapitalnie interweniował Paweł Mura, utrzymując Ruch w grze.Do przerwy w Chorzowie było 1:2 dla Constractu. 

Druga część spotkania rozpoczęła się od mocnego uderzenia gospodarzy. W 24. minucie po stałym fragmencie gry Łukasz Biel zdobył swoją drugą bramkę w tym meczu, doprowadzając do remisu 2:2. Ruch, uskrzydlony wyrównaniem, postawił wysoko poprzeczkę wicemistrzom Polski. Constract miał swoje okazje, ale brakowało skuteczności – najlepszą zmarnował Valadares, który nie trafił do pustej bramki z kilku metrów.

W 32. minucie Gabriel Rinaldini wykorzystał przewagę jakości indywidualnej i strzałem podwyższył na 2:3. Radość „Konstruktorów” nie trwała jednak długo – w 35. minucie po szóstym przewinieniu lubawian sędzia podyktował przedłużony rzut karny, który pewnie wykorzystał niezawodny Łukasz Biel, kompletując hat-tricka i doprowadzając do remisu 3:3.

Końcówka meczu była prawdziwym rollercoasterem. W 36. minucie Dener, winny sprokurowania karnego, zrehabilitował się, zdobywając gola na 3:4. Chwilę później jednak futsalówka po stałym fragmencie gry pechowo odbiła się od kapitana Constractu, Pawła Kaniewskiego i wpadła do bramki – na tablicy wyników znów widniał remis 4:4.

Kaniewski szybko odkupił swoje winy – po doskonałym podaniu Kacpra Sendlewskiego trafił na 4:5, a moment później lubawianie -Kaniewski dołożyli kolejne trafienie i było już 4:6.

Ruch, mimo zmęczenia, próbował ratować wynik, grając lotnym bramkarzem, ale to się zemściło. Pedro Pereira przejął piłkę na połowie Constractu i strzałem do pustej bramki ustalił rezultat spotkania na 4:7.

Trener Dawid Grubalski jeszcze przed meczem ostrzegał, że beniaminek u siebie będzie bardzo groźny – i te słowa znalazły potwierdzenie. Choć Constract Lubawa nie zachwycił grą i wciąż widać efekty letnich zmian kadrowych, najważniejsze są trzy punkty na inaugurację sezonu.
Na wyróżnienie bez wątpienia zasługuje Łukasz Biel, autor hat-tricka dla Ruchu, który mimo porażki zasłużył na tytuł MVP spotkania. 

(mz) foto Tomasz Stefanik